Spis treści
Serial "Młody Sherlock" zadebiutował w bibliotece platformy Prime Video, oferując widzom osiem odcinków nowej historii. Choć obsadzenie Hero Fiennesa Tiffina, kojarzonego z niezbyt ambitną serią "After", wydawało się ryzykownym posunięciem, efekt końcowy jest pozytywnym zaskoczeniem. Aktor, którego warsztat wcześniej nie zachwycał, w roli genialnego detektywa radzi sobie znakomicie. Stworzył kreację, która jest świeża, przekonująca i zupełnie inna od dotychczasowych wizerunków Holmesa, zmuszając sceptyków do weryfikacji swoich uprzedzeń.
Hero Fiennes Tiffin i Max Irons o presji związanej z graniem legendarnych postaci
Wcielenie się w Sherlocka Holmesa oznacza dołączenie do elitarnego grona aktorów, takich jak Robert Downey Jr. czy Benedict Cumberbatch. W rozmowie z Natalią Nowecką z ESKI odtwórca głównej roli przyznał, że choć świadomość ta mogła być paraliżująca, udało mu się przekuć presję w motywację do pracy. "Doceniam tę szansę i wyzwanie, z jakim się wiąże. Zresztą tylu aktorów mierzyło się już z tymi postaciami, że chyba mamy pewność, że widzowie chętnie oglądają kolejne. Więc jeśli odczuwamy jakąś presję to wykorzystujemy ją na swoją korzyść. By nas motywowała" - powiedział.
Z kolei Max Irons, grający Mycrofta Holmesa, w rozmowie z Eską zdradził kulisy swoich przygotowań. Aktor zapoznał się z każdą dostępną adaptacją prozy sir Arthura Conana Doyle'a, okazując szacunek poprzednikom. Ostatecznie jednak postanowił odciąć się od porównań i zbudować postać Mycrofta całkowicie po swojemu.
Obejrzałem wszystkie [poprzednie] adaptacje. Podziwiam te kreacje i trochę elementów z nich podkradłem, ale ostatecznie wykreowałem własną wersję tej postaci. Widma poprzednich występów potrafią przytłoczyć, więc włożyłem w te rolę jak najwięcej siebie. [...] podziwiam poprzedników, ale teraz nasza kolej - stwierdził w wywiadzie dla ESKI.
Nowy serial Guya Ritchiego to kino akcji, a nie klasyczny kryminał
Produkcja wyróżnia się na tle innych adaptacji niezwykłą energią. "Młody Sherlock" to przede wszystkim dynamiczna rozrywka, która kładzie większy nacisk na widowiskową akcję niż na skomplikowane procesy myślowe. Natalia Nowecka zauważa, że widzowie oczekujący tradycyjnej, spokojnej opowieści detektywistycznej mogą poczuć się zawiedzeni, jednak otwartość na nową konwencję gwarantuje prawie osiem godzin doskonałej zabawy.
PRZECZYTAJ TEŻ: Kultowy serial wraca jako film Netflixa. Premiera już za rogiem. Mamy zwiastun
Relacja Sherlocka i Moriarty'ego. Dlaczego twórcy zrobili z wrogów przyjaciół?
Najbardziej kontrowersyjną zmianą wprowadzoną przez showrunnera Matthew Parkhilla jest redefinicja relacji między głównym bohaterem, a Jamesem Moriartym. Zamiast kanonicznego wroga, Moriarty jest tutaj najlepszym przyjacielem młodego detektywa. Hero Fiennes Tiffin określił ten zabieg mianem genialnego. Choć ingerencja w materiał źródłowy bywa ryzykowna, w tym przypadku się broni.
[To] całkowicie wzbogaca nasze rozumienie ich jako wrogów. I zaczynasz myśleć, że może Sherlock celowo nie powiedział Watsonowi, że kiedyś byli przyjaciółmi, bo może trochę się tego wstydzi, albo wie, że Moriarty jest jedną z niewielu osób, które naprawdę mogą go pokonać, bo tak wiele o sobie wiedzą. I naprawdę, mógłbym długo tak wymieniać. To po prostu wzbogaca całą tę opowieść - skwitował.
Obsada serialu nie boi się krytyki ze strony zagorzałych fanów
Kultura fandomów bywa bezlitosna dla wszelkich odstępstw od oryginału, jednak twórcy i aktorzy zdają się tym nie przejmować. Max Irons wprost odniósł się do potencjalnego niezadowolenia purystów.
Gdybyśmy za bardzo przejmowali się tym, co pomyślą ludzie, to byśmy zwariowali.
Aktor jest przekonany, że widzowie docenią świeże spojrzenie na kultową historię. Podobnego zdania jest Zine Tseng, wcielająca się w księżniczkę Gulun Shou'an. "Jestem zresztą pewna, że Sherlock doczeka się jeszcze wielu nowych wersji, bo to po prostu świetna opowieść" - podsumowała w rozmowie z ESKĄ.