Angelika (Patrycja Franczak) toczyła w szpitalu samotną, heroiczną walkę z chorobą nowotworową, podczas gdy Kamil (Igor Paszczyk) – nieświadomy jej stanu i załamany jej nieobecnością na wojskowej przysiędze – podejrzewał ją o najgorsze, w tym o zdradę. Gdy dowiedział się, że ukochana walczyła o zdrowie, poczuł się niezręcznie, pojawiło się współczucie i jeszcze większa miłość. Postanowili spędzić razem życie.
Nowa praca i upragniony spokój
W 4240. odcinku „Pierwszej miłości” Angelika podejmie radykalną próbę grubego odcięcia się od mrocznych wspomnień. Chcąc zająć czymś myśli i stanąć na nogi, postanowi skorzystać z dość nieoczywistej i prowokacyjnej rady Filipa (Dominik Smaruj). Dziewczyna zatrudni się jako salowa, podejmując pracę dorywczą w prestiżowej klinice We-Med.
Prawdziwym motorem napędowym do powrotu do normalności okaże się jednak niespodziewany telefon od Białego, który w tym czasie będzie przebywał na niebezpiecznej misji wojskowej w Kosowie. Słysząc w słuchawce ciepły, stęskniony głos ukochanego, Angelika po raz pierwszy od miesięcy autentycznie się uśmiechnie. Poczuje, że najgorszy życiowy sztorm ma już za sobą, a los w końcu zaczyna się do niej uśmiechać.
Eksplozja w Kosowie i urwany kontakt z Kamilem
Sielanka potrwa jednak tylko krótką chwilę. Angelika będzie akurat rozmawiała z ukochanym przez telefon, kiedy to rozlegnie się olbrzymi huk - wojskowe auto najedzie na minę. Wybuch wyrzuci ludzi z auta, a ranny Kamil leżący na poboczu drogi zdąży wypowiedzieć do słuchawki jedynie te słowa:
– Przepraszam, że to się tak kończy. Kocham cię.
W słuchawce przerażonej Angeliki zapadnie głucha cisza. Część jednostki zostanie przetransportowana do Polski, a Angelika będzie próbowała zrobić wszystko, aby dowiedzieć się czegoś o Kamilu. Nie będzie to jednak takie proste, ponieważ w jednostce nie będą mogli udzielić jej takich informacji, ze względu na fakt, że nie należy ona do rodziny. Dziewczyna poprosi o pomoc swojego ojca, Bolesława, ale ojciec okaże się bardzo interesowny - postawi jej jeden warunek.