M jak miłość, odcinek 1910: Marysia załamie się po zaginięciu Pawła! Tylko przed Judytą pokaże, jak jest z nią źle - ZDJĘCIA

2026-02-12 16:32

W 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia (Małgorzata Pieńkowska) postara się być silna po zaginięciu Pawła (Rafał Mroczek) i śmierci Franki (Dominika Kachlik), ale nawet ją dopadnie moment załamania. Przed rodziną nie da po sobie poznać, jak trudno jest jej pogodzić się z tym, że Franka zmarła, a Paweł będzie gdzieś daleko, nie dając znaku życia, Rogowska otworzy się dopiero przed najlepszą przyjaciółką. Terapeutka Judyta (Paulina Chruściel) w 1910 odcinku "M jak miłość" zorientuje się, że z Marysią jest źle, że wcale nie trzyma się tak dobrze, jak wszyscy sądzą.

"M jak miłość" odcinek 1910 - wtorek, 17.02.2026, o godz. 20.55 w TVP2

Nikt tak jak Marysia nie potrafi radzić sobie z życiowymi dramatami, ale w 1910 odcinku "M jak miłość" czeka ją trudne wyzwanie. Kilka tygodni po ucieczce Pawła z Grabiny, po tym jak syn zostawił jej Antosia (Mark Myronenko), nadal nie będzie miała od niego żadnych wieści. Nie wiedząc, co się dzieje z Pawłem, gdzie jest i jak sobie radzi, Rogowska skupi się na opiece na wnukiem. Nie przestanie jednak myśleć o zmarłej France. Przypomni sobie to, co obiecała synowej przed śmiercią, ostatnią wolę Franki.

Nie przegap: M jak miłość, odcinek 1910: Paweł nie wróci! Gdzie się ukryje po śmierci Franki? Znów schowa się w lesie jak kiedyś po stracie innej żony? - ZDJĘCIA

W 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia nie da po sobie poznać jak cierpi

Przy bliskich osobach, zwłaszcza Barbarze (Teresa Lipowska) w 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia nie da po sobie poznać, jak trudno jest jej pogodzić się ze śmiercią Franki, przetrwać żałobę, szczególnie teraz, kiedy Paweł będzie gdzieś daleko, zupełnie sam. Pójdzie na spacer z Antosiem, żeby uporać się z dramatycznymi przeżyciami i tam wpadnie na nią Judyta.

Judyta znajdzie sposób, jak pocieszyć Marysię w 1910 odcinku "M jak miłość"

To będzie prawdziwe zrządzenie losu, że w 1910 odcinku "M jak miłość" najlepsza przyjaciółka Marysi, doskonała terapeutka wyczuje, że Rogowska potrzebuje pomocy i wcale nie trzyma się tak dzielnie, jak wszyscy myślą. Nie zgodzi się jednak pójść z Judytą na jogę, bo nie będzie mogła zostawić Antosia z Barbarą, która ostatnio źle się czuje. Mimo to terapeutka znajdzie sposób, jak Marysię pocieszyć.

M jak miłość. Pożegnanie Dominiki Kachlik z serialem po śmierci Franki

- Myślałam, że będzie gorzej...A tak naprawdę to tak mi brakuje tego, żebym mogła się pośmiać z byle czego - Marysia zacznie płakać i przytuli się do Judyty.

- Słuchaj, mój tata ciągle mnie męczy, codziennie, żebyśmy wreszcie ciebie odwiedzili. Tłumaczę, że nie masz czasu, nie masz nastroju, że jesteś bardzo zajęta...

- A może przyjdziecie dzisiaj z tatą do nas. Będziemy czekały na was z mamą - zapewni Marysi, na której twarzy pojawi się wreszcie uśmiech. 

- Tak, dobrze ci to zrobi? - upewni się Judyta. 

Marysia na terapii u Judyty w 1910 odcinku "M jak miłość"?

Podczas kolejnego spaceru z Judytą nieco spokojniejsza Marysia w 1910 odcinku "M jak miłość" poprosi przyjaciółkę, żeby pomogła jej uporać się z tym, co usłyszała od Franki przed śmiercią. Dzięki temu, co usłyszy od terapeutki, zrozumie, czym mogła się kierować zmarła żona Pawła. Ale wcale nie poczuje się nawet trochę lepiej. Terapia u przyjaciółki nie przyniesie spodziewanej poprawy stanu Rogowskiej. 

- Wiesz, potrzebuje profesjonalnej porady. Franka poprosiła mnie, żebym zaopiekowała się Antkiem. No i ta sytuacja przyśniła mi się w dniu, kiedy ona umarła...

- Intuicja, przeczucie... Możemy szukać na to wyjaśnień w teoriach naukowych, ale nie jesteśmy tego tak naprawdę wytłumaczyć logicznie. Jedno jest pewne, dla Franki Antoś był najważniejszy na świecie. Wiedziała, że jeżeli cokolwiek się wydarzy, Paweł będzie musiał uporać się z traumą. Tak po ludzku zwyczajnie, może mu nie starczyć sił na opiekę nad dzieckiem. To że ty tak bezwarunkowo, bez pytań, bez wahania złożyłaś jej obietnicę, było dla niej ogromną ulgą... Tak sobie myślę. Nie wiem, czy to cię pocieszy w jakikolwiek sposób, ale wydaje mi się, że dzięki tobie jej ostatnie dni, mimo że naznaczone ogromnym strachem, lękiem, były łatwiejsze do zniesienia. Tylko tobie mogła o tym powiedzieć i tylko ty mogłaś jej obiecać coś takiego