M jak miłość. Dziwne zniknięcia bohaterów. Zmiany w obsadzie mają drugie dno?

Coś się kończy, coś zaczyna... Tyle że widzowie „M jak miłość” mają chyba dość tego pierwszego. Ledwo rozpoczął się nowy sezon, a z serialem pożegnała się już Sylwia Kostecka (Hanna Turnau), a wkrótce z obsadą rozstanie się także Anita (Melania Grzesiewicz). Mało tego, to nie jest koniec zaskoczeń. Fani nie zamierzają przechodzić nad tym do porządku dziennego. Pod pożegnalnym wpisem Turnau pojawiło się pytanie, które trudno zignorować: „Czy aby te odejścia nie mają drugiego dna”?

Wiele urwanych wątków w „M jak miłość”. Widzowie zaczynają coś podejrzewać?

Hanna Turnau po raz ostatni pojawiła się jako Sylwia w 1939 odcinku „M jak miłość”. Jej bohaterka wyjechała do Berlina po tym, jak dostała ofertę pracy, a widzowie zobaczyli definitywne rozstanie Sylwii z Adamem Wernerem (Jacek Kopczyński). Tym samym po czterech latach zakończyła się przygoda Turnau z serialem.

Sama aktorka wcześniej jasno dała do zrozumienia, że decyzja o zakończeniu historii Sylwii nie należała do niej. Po emisji ostatniego odcinka pożegnała się z widzami na Instagramie. I właśnie pod tym wpisem rozpoczęła się dyskusja, która pokazuje, że fani bardzo uważnie przyglądają się ostatnim zmianom w obsadzie.

Jeden z komentarzy brzmi wprost: „czy aby te odejścia nie mają drugiego dna”? - to oczywiście tylko pytanie widza, a nie potwierdzona informacja. Ale podobnych głosów jest więcej. Niektórzy widzowie mają wrażenie, że zniknięcie Sylwii nastąpiło zbyt nagle. Jeden z nich zwrócił uwagę, że historia bohaterki została zakończona niemal jednym ruchem (zachowujemy oryginalną pisownię):

„Coś podejrzane szybko napisane to odejscie.Nagle odchodzę, wyjezdzam do pracy i już.Bez wcześniejszego przygotowania.I po roli.Dziwne.Jakby Pani komuś podpadła i żegnamy bo nie wierzę że zabrakło pomysłu na dalsze losy bohaterki.Ale jeśli faktycznie to tylko ten powód to ktoś tam zupełnie nie ogarnia.Szkoda” - czytamy.

Mocne? Owszem. Ale to właśnie widzowie sami zaczęli analizować sposób, w jaki Sylwia została wyprowadzona z serialu. Zwłaszcza że jej historia z Wernerem mogła zostać poprowadzona w jeszcze wielu kierunkach. Inny widz poszedł jeszcze dalej i napisał:

Mam wrażenie że ten serial upada kiedyś z sezonu na sezon odchodzą kluczowe najlepsze postacie”

A kolejny komentarz nie pozostawia wiele miejsca na subtelności: „Co za idiotyczna decyzja produkcji.Teraz jeszcze usunąć postac Anety i w zasadzie można konczyc ten serial.Najlepsze postacie odchodzą.Żenada!”

Jak widać, dla części publiczności nie chodzi już wyłącznie o samą Sylwię. Widzowie zaczynają patrzeć na odejścia jako na szerszy problem dotyczący obsady „M jak miłość”.

Najpierw Sylwia, teraz Anita i Aleksander. Kolejni bohaterowie znikają z „M jak miłość”

I tutaj pojawia się kolejny element układanki. W tym samym sezonie z serialem pożegna się także Melania Grzesiewicz, czyli Anita. Jej sytuacja jest jednak zupełnie inna niż Hanny Turnau.

Grzesiewicz sama zdecydowała, że chce zrobić sobie przerwę od roli. Produkcja dała jej na to zgodę, a aktorka nie zamyka drzwi przed powrotem do „M jak miłość”. Zanim jednak Anita zniknie z ekranu, widzowie zobaczą jeszcze ważne i wymagające sceny z jej udziałem. Jej związek z Kamilem Grycem (Marcin Bosak) przejdzie poważny kryzys, a Anita zacznie coraz mocniej myśleć o macierzyństwie. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejna dobrze znana twarz znika z serialu niedługo po rozpoczęciu sezonu. I trudno się dziwić, że publiczność zaczyna liczyć, kto jeszcze zostanie.

Mało tego, dokładnie w 1942 odcinku serialu, czyli również na samym początku sezonu, umrze Aleksander Sowiński (Mikołaj Krawczyk). Chociaż jest to postać drugoplanowa, a sam aktor nie wcielał się w dyrektora latami, trzeba zaliczyć to jako kolejną zmianę w obsadzie. 

Franka umarła, Sylwia wyjechała, a to nie koniec. „M jak miłość” ma różne sposoby na pożegnania

Warto przypomnieć również niedawną historię Franki, granej przez Dominikę Kachlik. Aktorka sama zdecydowała o zakończeniu swojej przygody z serialem, ale scenarzyści nie zdecydowali się na proste „wyjeżdżam za granicę”. Historia żony Pawła Zduńskiego (Rafał Mroczek) została zakończona w poprzednim sezonie i to śmiercią bohaterki. Dla widzów był to ogromny wstrząs. Stan zdrowia Franki gwałtownie się pogorszył i jej śmierć nastąpiła w fabule, zamykając tym samym drogę do dalszego prowadzenia tej postaci. To zupełnie inny sposób na pożegnanie z bohaterką niż ten, który otrzymała Sylwia.

I właśnie takie różnice sprawiają, że fani zaczynają przyglądać się kolejnym zmianom z coraz większą uwagą. Jedna bohaterka wyjeżdża, druga robi sobie przerwę, inna zostaje uśmiercona. Do tego dochodzą aktorzy, którzy sami mówią o rozstaniu z serialem albo o decyzjach produkcji. Ten sezon serialu zapowiada się więc wyjątkowo mocno i zaskakująco. 

M jak miłość ZWIASTUN. Marysia dowie się o zdradzie Artura? Mariusz pobije Kasię!