Spis treści
Konflikt Magdy i Andrzeja z "Hotelu Paradise" przybiera na sile?
Fani formatu już w trakcie trwania telewizyjnych odcinków dostrzegali wyraźne pęknięcia w relacji tej dwójki. Początkowo Magda i Andrzej uchodzili za najsilniejszy duet w całej stawce, a wielu widzów widziało ich nawet w wielkim finale, jednak kolejne tygodnie przynosiły jedynie rosnącą liczbę nieporozumień.
Kiedy kamery zgasły, wzajemne pretensje weszły na zupełnie nowy poziom. Dziewczyna publicznie oskarżyła byłego partnera o brak autentyczności, wprost sugerując jego chłodną kalkulację oraz obranie celowej strategii na przetrwanie w show. Atmosferę dodatkowo podgrzały bezkompromisowe słowa uczestniczki na temat dawnej sympatii chłopaka, a także udostępnianie w sieci zapisów ich prywatnych konwersacji.
Magda z "Hotelu Paradise" ograniczyła social media. Andrzej zabiera głos
Czujni fani momentalnie wyłapali fakt, że była uczestniczka telewizyjnego hitu drastycznie zmniejszyła swoją aktywność w internecie. Ten ruch z miejsca sprowokował lawinę domysłów oraz ożywionych dyskusji w sekcji komentarzy, co skłoniło jednego z internautów do bezpośredniego wywołania do tablicy jej dawnego telewizyjnego partnera.
„Madzię chyba strach obleciał za upublicznianie prywatnej korespondencji, bo aż zniknęła” – stwierdził jeden z użytkowników na instagramowym profilu mężczyzny. Wywołany do odpowiedzi uczestnik show nie unikał konfrontacji i odpowiedział niezwykle dosadnie. „Nie wiem, nie śledzę, ale wiem, że publiczne oczernianie kogoś w sieci i udostępnianie czyichś rozmów może wiązać się z konsekwencjami prawnymi. Mamy XXI w.” – skwitował krótko całe zamieszanie na Instagramie, przypominając o odpowiedzialności w sieci.
Andrzej z "Hotelu Paradise" wymownie o zasięgach
Mężczyzna postanowił pociągnąć temat dalej. „W innej sytuacji nie pisałbym tego, ale przy 13 mln. zasięgu to sorry xd” – dodał w sieci dobitnie. Bez wątpienia wspólna historia tej pary po opuszczeniu wilii doczekała się wyjątkowo burzliwego finału.