Spis treści
Najnowsza produkcja osadzona w świecie Westeros różni się skalą od "Gry o tron" czy "Rodu smoka", dysponując znacznie skromniejszymi funduszami i kameralną historią. Showrunner Ira Parker przyznał, że od początku stawiano sprawę jasno: adaptacja przygód Dunka (w tej roli Peter Claffey) i Jaja (Dexter Sol Ansell) miała być realizowana niskim kosztem, co było wymogiem HBO. Z kolei George R. R. Martin nalegał, by serial utrzymał specyficzny, nieco "dziwny" klimat pierwowzoru literackiego.
Władze stacji nie liczyły na to, że kameralna opowieść przyniesie zyski porównywalne z flagowymi hitami uniwersum. Zakładano znacznie mniejsze zainteresowanie publiczności, tymczasem rzeczywistość zweryfikowała te plany. Chemia między głównymi bohaterami, wciągająca fabuła oraz przychylne recenzje sprawiły, że "Rycerz Siedmiu Królestw" wygenerował znacznie wyższą oglądalność niż zakładało HBO.
PRZECZYTAJ TEŻ: Śmierć w "Rycerzu Siedmiu Królestw" wstrząsnęła widzami. Aktor odpiera zarzuty
Oglądalność "Rycerza Siedmiu Królestw" zaskoczyła
Według danych opublikowanych przez The Hollywood Reporter, finałowy odcinek pierwszego sezonu przyciągnął w ciągu trzech dni od premiery aż 9,5 miliona odbiorców. Słupki oglądalności rosły z tygodnia na tydzień, a jedyny spadek odnotowano przy czwartym epizodzie, który musiał konkurować z transmisją Super Bowl. Od debiutu 19 stycznia przygody Dunka i Jaja śledziło łącznie 26 milionów widzów na całym świecie, z czego 14 milionów w samych Stanach Zjednoczonych. Choć wynik ten ustępuje rezultatom drugiego sezonu "Rodu smoka" (25 mln w USA), to biorąc pod uwagę niskie nakłady finansowe, twórcy mogą świętować triumf.
Kiedy 2. sezon serialu o Dunku i Jaju? Premiera szybciej niż myślisz
Kolejne odcinki "Rycerza Siedmiu Królestw" zadebiutują w HBO Max w 2027 roku. W drugim sezonie bohaterowie trafią do Reach, gdzie zaciągną się na służbę do ser Eustace'a Osgreya. Dunk i Jajo zostaną wplątani w lokalny konflikt sąsiedzki, a ich nowy pracodawca okaże się postacią znacznie bardziej tajemniczą, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
PRZECZYTAJ TEŻ: Bridgertonowie w ogniu krytyki po 4. sezonie. Jeden ruch Netflixa pogrążył produkcję