Czy Monika Mazur odchodzi z "Na sygnale"? Ostatni dzień w roli Martyny
Monika Mazur w obsadzie "Na sygnale" jest od samego początku. W lutym minęło 12 lat do emisji pierwszego odcinka o ratownikach z bazy przy szpitalu w Leśnej Górze i nieprzypadkowo właśnie teraz aktorka podjęła decyzję, że pora na zmiany!
"Ostatni dzień pracy" - zapowiedziała serialowa Martyna na planie "Na sygnale" ostatniego dnia marca. W relacji na Instastory Monika Mazur dodała też, że to zbyt poważny temat, żeby wyjaśnić to właśnie teraz. I powiadomiła swoich fanów, że będzie gościem w "Pytaniu na śniadanie" dokładnie 1 kwietnia i wtedy wyjaśni, czy odchodzi z "Na sygnale".
Zobacz też: Na sygnale, odcinek 877: Nowy nie żyje? Ciało wyłowione z rzeki nie pozostawi złudzeń
Monika Mazur na wizji w "Pytaniu na śniadanie" ogłosiła zmiany w życiu zawodowym!
- Jak mi teraz serce wali i łzy się do oczu cisną. Ostatnio w moim życiu sporo się wydarzyło. Organizm zaczął mówić stop. I stwierdziłam, że trzeba zwolnić, a tym zawodzie ciężko dawkować sobie ilość pracy. Zwolnić jest trudno, bo jak mam ileś spektakli i serial "Na sygnale" - zaczęła Monika Mazur w "Pnś".
- To jest ten moment, kiedy chcę spróbować czegoś innego. Nie jest mi łatwo o tym mówić. To będzie przejęcie rodzinnego biznesu mojego taty. Zawsze ciągnęło mnie do budowlanki - dodała ekranowa Martyna z "NA sygnale" i po chwili dorzuciła tylko: - To jest prima aprilis!
Czy Martyna z "Na sygnale" zniknie z bazy w Leśnej Górze?
I w tym momencie stało się jasne, że Monika Mazur zostaje w zawodzie i w "Na sygnale", ale rola Martyny zostanie najpewniej ograniczona. To dlatego, że 34-letnia aktorka postanowiła wprowadzić zmiany w swoim życiu, więcej czasu poświęcić synowi i spełnianiu swoich pasji.
- Chcę zwolnić, bo jest tego za dużo. Chcę mniej pracować, jakoś dogadać się z producentami. Nie rezygnuję z pracy, bo ją kocham. Chcę zacząć więcej podróżować. Dopiero wróciłam z Włoch. To dobrze robi na głowę - zapowiedziała uwielbiana przez widzów aktorka z "Na sygnale".