"M jak miłość" odcinek 1910 - wtorek, 17.02.2026, o godz. 20.55 w TVP2
Pożegnanie Barbary i Mateusza w 1910 odcinku "M jak miłość" będzie jedną z bardziej poruszających chwil w tak trudnym dla wszystkich czasie. Od śmierci Franki miną już dwa miesiące, ale seniorka rodu wciąż nie zdoła zaakceptować faktu, że żona Pawła (Rafał Mroczek) zmarła w tak młodym wieku, że zostawiła nie tylko Zduńskiego, ale także ich syna Antosia (Mark Myronenko).
Jedyną pocieszą dla Barbary w żałobie będzie Mateusz, obecność ukochanego wnuka, który spędzi w domu w Grabinie sporo czasu. Zajmie się babcią, która ma chore serce, która mocno przeżywa tragedie spadające na rodzinę.
Mateusz nie zostanie z pogrążoną w żałobie Barbarą w 1910 odcinku "M jak miłość"
Niestety w 1910 odcinku "M jak miłość" Mateusz nie zostanie z Barbarą na stałe. Lada moment skończą się wakacje na uczelni, lato dobiegnie końca, więc młody Mostowiak będzie musiał wrócić na studia i do służby w wojsku, żeby rozpocząć kolejny rok żołnierskiego życia.
- Przyszedłem się pożegnać babciu - uprzedzi Mateusz, który wcale nie będzie chciał zostawiać Barbary.
- Ale ja myślałam, że zostaniesz do jutra - na twarzy Mostowiakowej pojawi się znów smutek.
- I tak się już zasiedziałem. Muszę wracać do akademika, na służbę. Brać się do roboty... Uważaj na siebie babciu - wyjaśni Mostowiak, który będzie się bardzo martwił o Barbarę.
- Mój kochany żołnierzu, ty na siebie uważaj. Tak się cieszę, że ostatnie dni wakacji mogłeś spędzić z nami. Lubię z tobą rozmawiać. Kocham cię...
Tak Mateusz pożegna się z Barbarą i Marysią w 1910 odcinku "M jak miłość"
Przed wyjazdem z Grabiny w 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia (Małgorzata Pieńkowska) zadba o to, żeby Mateusz nie wrócił do akademika z pustymi rękami. Zapakuje bratankowi koszyk pełen wiejskich smakołyków i przy okazji podziękuje za opiekę nad babcią, która bardzo go potrzebowała w czasie żałoby. Młody Mostowiak pożegna się z Barbarą i ciotką.
- Jak byłem mały to ona i dziadek zawsze mi się wydawali taką opoką, fundamentem tej rodziny. A teraz widzę, jaka jest krucha... - zauważy Mateusz.
- Ale może i ty kiedyś będziesz opoką - uśmiechnie się Marysia.