M jak miłość, odcinek 1910: Marysia wypełni ostatnią wolę zmarłej Franki. To ona będzie teraz matką Antosia, ale zwróci się po pomoc do Judyty - ZDJĘCIA

2026-02-11 12:29

W 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia (Małgorzata Pieńkowska) spełni obietnicę, którą złożyła France (Dominika Kachlik) tuż przed śmiercią i tym samym wypełni ostatnią wolę zmarłej synowej. Po ucieczce Pawła (Rafał Mroczek) od syna i rodziny, to właśnie Rogowska będzie dla Antosia (Mark Myronenko) nie tylko kochającą babcią, ale także czułą matką i zastąpi wnukowi ojca. Przyjdzie jednak moment załamania, w którym w 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia zwróci się po pomoc do Judyty (Paulina Chruściel), przyjaciółki i terapeutki. Poznaj szczegóły i zobacz ZDJĘCIA.

"M jak miłość" odcinek 1910 - wtorek, 17.02.2026, o godz. 20.55 w TVP2

Wzruszające sceny z udziałem Marysi w 1910 odcinku "M jak miłość", która przejęła opiekę nad Antosiem i tylko dzięki wnukowi w miarę szybko wróci do normalnego życia po śmierci Franki i nagłym wyjeździe Pawła. Minie już prawie miesiąc od nocnej ucieczki Zduńskiego, który zostawił syna w Grabinie z Marysią, wsiadł do samochodu i odjechał. Od tej pory Paweł nie da matce żadnego znaku życia. 

Nie przegap: M jak miłość, odcinek 1910: Paweł nie wróci! Gdzie się ukryje po śmierci Franki? Znów schowa się w lesie jak kiedyś po stracie innej żony? - ZDJĘCIA

Syn Franki i Pawła dzięki Marysi w 1910 odcinku "M jak miłość" nie odczuje braku rodziców

Nic dziwnego, że z jednej strony w 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia będzie drżała ze strachu o Pawła, ale z drugiej przy Antosiu postara się nie okazywać żadnych emocji. By wnuczek nie wyczuł, że stracił nie tylko matkę, ale i ojca... Na szczęście Antoś będzie jeszcze zbyt mały, by rozumieć, co się wokół niego dzieje. Miłość babci Marysi sprawi, że chłopiec poczuje się bezpiecznie w Grabinie, jak we własnym domu przy rodzicach. 

Tak Marysia wypełni ostatnią wolę Franki w 1910 odcinku "M jak miłość" 

Ostatnia wola Franki w 1910 odcinku "M jak miłość" wciąż będzie rozbrzmiewała w uszach Marysi, która przypomni sobie, o co synowa poprosiła ją tuż po wypadku, który cudem przeżyła. Cztery miesiące przed śmiercią. A także proroczy sen, który miała tuż przed odejściem Franki.

M jak miłość. Pożegnanie Dominiki Kachlik z serialem po śmierci Franki

- Mamo, możesz mi coś obiecać?

- Tak...

- Jeśli kiedyś coś mi by się stało, zajmiesz się Antosiem? Rodzina jest najważniejsza...

Terapeutka Judyta w 1910 odcinku "M jak miłość" pomoże Marysi wyjść z żałoby po śmierci Franki

Mimo że Marysia w 1910 odcinku "M jak miłość" nie da po sobie poznać, jak trudno jest jej pogodzić się ze śmiercią Franki, przetrwać żałobę po synowej, szczególnie teraz, kiedy Paweł będzie gdzieś daleko, zupełnie sam, to jej najlepsza przyjaciółka Judyta, że musi się przed nią wygadać. Terapeutka wyczuje, że Rogowska potrzebuje pomocy i wcale nie trzyma się tak dzielnie, jak wszyscy myślą. 

- Myślałam, że będzie gorzej...A tak naprawdę to tak mi brakuje tego, żebym mogła się pośmiać z byle czego - Marysia nagle wybuchnie płaczem i przytuli się do Judyty. 

- Wiesz, potrzebuje profesjonalnej porady. Franka poprosiła mnie, żebym zaopiekowała się Antkiem. No i ta sytuacja przyśniła mi się w dniu, kiedy ona umarła...

Tak w 1910 odcinku "M jak miłość" Judyta wyjaśni Marysi sen z Franką przed jej śmiercią

To pierwszy raz, kiedy w 1910 odcinku "M jak miłość" Marysia powie głośno o tym, jaka była ostatnia wola Franki, że synowa przekazała jej Antosia pod opiekę, wiedząc o tym, że w przypadku jej śmierci Paweł sam nie poradzi sobie z dzieckiem. Dla Judyty stanie się jasne, że Franka w ten sposób chciała zadbać o przyszłość syna, o bezpieczeństwo Antka, o to, żeby był otoczony miłością babci, która teraz będzie dla niego jak mama. 

- Intuicja, przeczucie... Możemy szukać na to wyjaśnień w teoriach naukowych, ale nie jesteśmy tego tak naprawdę wytłumaczyć logicznie. Jedno jest pewne, dla Franki Antoś był najważniejszy na świecie. Wiedziała, że jeżeli cokolwiek się wydarzy, Paweł będzie musiał uporać się z traumą. Tak po ludzku zwyczajnie, może mu nie starczyć sił na opiekę nad dzieckiem. To że ty tak bezwarunkowo, bez pytań, bez wahania złożyłaś jej obietnicę, było dla niej ogromną ulgą... Tak sobie myślę. Nie wiem, czy to cię pocieszy w jakikolwiek sposób, ale wydaje mi się, że dzięki tobie jej ostatnie dni, mimo że naznaczone ogromnym strachem, lękiem, były łatwiejsze do zniesienia. Tylko tobie mogła o tym powiedzieć i tylko ty mogłaś jej obiecać coś takiego - oceni Judyta. 

- Dziękuje ci, ale nie czuję się lepiej...