Dominika Sakowicz jako Joanna w "M jak miłość" naraża się fanom serialu
Dominika Sakowicz gra Joannę Dobrzańską w "M jak miłość" od 3 marca 206 roku, ale wystarczyło kilka odcinków z jej udziałem, by stała się mało lubianą bohaterką! Delikatnie mówiąc, bo skoro jej postać chce zniszczyć szczęśliwe małżeństwo Marysi i Artura Rogowskich, coraz bardziej interesuje się żonatym szefem z przychodni, liczy już nie tylko na opiekę, troskę i pomoc swojego przełożonego, to musi wywoływać gwałtowne reakcje wśród widzów.
Nie przegap: M jak miłość, odcinek 1921: Joanna odrzuci Artura po interwencji Agnes! Jego wyznanie mocno ją zszokuje - ZDJĘCIA
Czy Artur zdradzi Marysię z Joanną w "M jak miłość"?
Mimo że w "M jak miłość" jeszcze nie było zdrady Artura z Joanną, to ich romans jest o krok! Zbliżają się do siebie przy każdym spotkaniu. Atrakcyjna, uwodzicielska i dużo młodsza od Rogowskiego lekarka działa na niego jak magnes.
Przez nią ostatnio Marysia poszła w odstawkę! Przestał interesować się tym, że jego żona bardzo potrzebuje teraz jego wsparcia, że jest bliska załamania nie tylko z powodu przemęczenia opieką nad wnukiem Antosiem (Mark Myronenko), ale także brakiem wieści od Pawła (Rafał Mroczek).
Niestety kolejne odcinki "M jak miłość" nie przyniosą opamiętania Artura, który całkowicie stracił rozum i uległ fascynacji Joanną! Szukając namiętnej przygody z Joanną posunie się nawet do kłamstwa i zostawi Marysię. Czeka go jednak "bolesne" rozczarowanie, bo Joanna wcale nie będzie chciała się z nim przespać!
Apel Dominiki Sakowicz w sprawie Joanny i Artura z "M jak miłość"
Dominika Sakowicz na swoim profilu na Instagramie przypomina wszystkim, że wcale nie jest Joanną, że "M jak miłość" to nie prawdziwe życie i na próżno dostaje w wiadomościach od widzów żądania w stylu "zostaw Artura w spokoju". Zamieściła nawet specjalny apel.
- Przypominam, tak już prywatnie, że to jest serial. To nie jest prawdziwe życie, więc nie zostawię Artura, to znaczy ja jako ja, bo nie mam z Arturem nic wspólnego prywatnie. Jest to postać fikcyjna, tak samo Joasia jest postacią fikcyjną. Dlatego więcej dystansu i oczywiście w sumie to dobrze, że serial takie emocje wzbudza, bo chyba o to chodzi, że to ma być rozrywka, to ma być oderwanie od takiego prawdziwego życia... Z mojej strony, mam nadzieję, że mimo wszystko polubicie moją postać, zrozumiecie jej punkt widzenia, jej wrażliwość i że będziecie mimo wszystko jej kibicować. Ja jej bardzo kibicuję! Ekipa "M jak miłość" jest wspaniała, dlatego mam nadzieję, zostanę tam jak najdłużej - przekazała Sakowicz na Instagramie.