Serialowy Ksiądz Robert nie wierzył w powrót "Rancza"
Bartłomiej Kasprzykowski od początku zdjęć do 11. sezonu regularnie pokazuje fanom kulisy pracy na planie. Aktor publikuje zdjęcia i nagrania z Wilkowyj, zdradzając, jak wygląda codzienność ekipy przed jesienną premierą. Tym razem wrócił wspomnieniami do czasów, gdy pytania o kontynuację serialu pojawiały się niemal przy każdym wywiadzie. Jak sam przyznał, przez długi czas odpowiadał jednoznacznie, że "Ranczo" już nie wróci.
– Wspomnień czar! A już niedługo zaczynamy! Ranczo wraca. Kto by pomyślał. Całe lata stanowczo odpowiadałem – „Ranczo” nie wróci. Myliłem się – napisał Kasprzykowski na Instagramie.
Po latach znów założył sutannę księdza Roberta
Słowa aktora dobrze pokazują, jak nieoczekiwany okazał się powrót serialu. Przez lata zarówno twórcy, jak i obsada unikali składania deklaracji dotyczących kontynuacji. Dodatkowo śmierć Pawła Królikowskiego i Franciszka Pieczki sprawiała, że wielu widzów również nie wierzyło, iż historia mieszkańców Wilkowyj będzie jeszcze kontynuowana.
Tymczasem Bartłomiej Kasprzykowski ponownie wciela się w księdza Roberta, który pozostanie proboszczem parafii w Wilkowyjach. Wszystko wskazuje na to, że znów będzie mógł liczyć na wsparcie Michałowej (Marta Lipińska), a na plebanii ponownie pojawi się także biskup Paweł Kozioł (Cezary Żak).
Powrót po dekadzie to największe wyzwanie nowego sezonu
Nowe "Ranczo" od początku wzbudza ogromne zainteresowanie. Z jednej strony widzowie z entuzjazmem przyjęli wiadomość o powrocie kultowej produkcji, z drugiej nie brakuje głosów, że po tak długiej przerwie twórcy postawili sobie niezwykle wysoko poprzeczkę.
Na plan wróciła jednak większość najważniejszych bohaterów, a kolejne materiały publikowane przez aktorów pokazują, że twórcy starają się zachować klimat, który przed laty pokochali widzowie. Sam Kasprzykowski jest najlepszym dowodem na to, że nawet ci, którzy przez lata nie wierzyli w kontynuację, dziś znów pracują w Wilkowyjach.