Stefan Tretter w "Na dobre i na złe" jest ostoją spokoju i wzorem do naśladowania. Mądry, pracowity i opanowany - to cały on. W życiu prywatnym aktor jednak nie może pochwalić się ostatnią z wymienionych cech...
- Szybko podejmuję decyzje, jestem wybuchowy. Pod tym względem wiek niewiele zmienił. Nad czym czasem ubolewam. Postępuję dosyć spontanicznie, emocjonalnie, a refleksja przychodzi dopiero po jakimś czasie – przyznaje aktor w wywiadzie na łamach „Dobrego Tygodnia”.
Spodziewaliście się tego? Opanowanie Trettera to tylko świetna gra aktorska. Piotr Garlicki prywatnie nie ma z takim zachowaniem wiele wspólnego, a to nie koniec. Artysta dodał, że poza planem zdjęciowym trudno z nim wytrzymać.
Przeczytaj: Na dobre i na złe po wakacjach 2016. Ilona Ostrowska nie wróci na plan serialu. Kasia Smuda umrze?
- Mam pewną cechę charakteru, z którą trudno mi walczyć: apodyktyczność. Lubię też dominować. Próbuję się zmienić, tłumaczyć sobie, ale jak przychodzi co do czego, nie mogę się pohamować. Zamiast działać dyplomatycznie, reaguję żywiołowo, spontanicznie. Moja apodyktyczność i dosyć ekstrawertyczny charakter powodują, że ciężko ze mną wytrzymać - przyznaje szczerze aktor, który zdaje sobie sprawę ze swoich wad.
ZAPISZ SIĘ: Codzienne wiadomości SuperSeriale.pl na e-mail