„Panna młoda” (Gelin) odcinek 36 – wtorek, 2.03.2026, godz. 17.20 w TVP2
Po powrocie z kliniki doktor Yasemin Hancer cicho przekroczy próg domu. Cihan będzie czekał na nią na kanapie wyprostowany, z rękami splecionymi na kolanach. Gdy ją dostrzeże, powoli wstaje, a jego chłodne spojrzenie od razu powie.
Cihan urządzi Hancer aferę
— Czekałem na twój powrót. Nie możesz po prostu wychodzić, kiedy ci się podoba — uzna. niskim, napiętym głosem. — I znikać bez słowa, jakbyś nikomu nic nie była winna.
Hancer zatrzyma się kilka kroków od niego, nie spuszczając wzroku.
— Dlaczego? — zapyta spokojnie, lecz w jej głosie słychać napięcie. — To mój dom czy więzienie? Miałam ważną sprawę. Załatwiłam ją. Wyciągnie wizytówkę i włoży ją w jego dłoń. — Jutro rano będę w klinice doktor Yasemin Onder. Jeśli chcesz, przyjdź.
Cihan zmarszczy brwi, ściskając kartonik w dłoni. — Co to ma znaczyć?
Hancer spróbuje odejść, ale Cihan chwyta ją mocno za ramię. — Odpowiedz mi — syczy. — Nie możesz tak po prostu wręczyć mi wizytówki i odejść bez wyjaśnień.
Hancer unosi wzrok. Nie ma strachu, tylko zmęczenie i bunt.
— Dlaczego? — pyta mocno. — Czy ty nie zrobiłeś dokładnie tego samego ze mną?
Wyrywa ramię z jego dłoni, lecz Cihan natychmiast chwyta ją ponownie.
— Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa.
— Tym razem należy ono do mnie — odpowiada stanowczo Hancer. — Jutro rano tam będę. Decyzja należy do ciebie, czy przyjdziesz.
— Nie możesz podejmować takich decyzji beze mnie — rzuca Cihan. — To dotyczy nas obojga.
Hancer uśmiechnue się gorzko.
— Właśnie dlatego mogę. Czy nie tego dotyczy nasza umowa? Wypełnię swoją część.
Cihan zareaguje agresją. Narośnie konflikt z Hancer
Cihan chwycu ją za oba ramiona, twarz napięta.
— Dlatego będziesz mnie słuchać — syczy. — Nie prowokuj mnie.
— Już zdecydowałam — odpowie Hancer wyraźnie. — Pierwszą rzeczą jutro rano będzie wizyta u Yasemin. Zacznę brać leki tak szybko, jak to możliwe.
Cihan milczy przez chwilę, widać zaskoczenie i gniew.
— Naprawdę? — pyta z ironią. — Myślisz, że Yasemin to zaakceptuje?
— Już zaakceptowała. — Hancer wbije w niego twarde spojrzenie. — Jest tylko jedna osoba, która nie potrafi tego przyjąć.
Cihan spuszcza wzrok. Hancer dodaje cicho:
— Tą osobą jesteś ty.
Przez ułamek sekundy wydaje się, że coś w nim pęka. Puszcza ramiona Hancer, odwraca się i wychodzi trzaskając drzwiami. Hancer zostaje sama, drżąc, ale pewna siebie. Po raz pierwszy nie dała się podporządkować.