Mateusz i Bogna dadzą szansę swojej relacji, ale długo to nie potrwa
Mateusz długo nie mógł zapomnieć o Majce (Matylda Giegżno). Choć dziewczyna również miała do niego słabość, nigdy nie potrafiła ostatecznie zerwać z Tomaszem (Chris Cugowski). Kubicki wielokrotnie ją zawodził, a mimo to Majka wciąż do niego wracała. Mostowiak musiał więc pogodzić się z tym, że jego wymarzona relacja może nigdy nie dojść do skutku. Wtedy w jego życiu pojawiła się Bogna. Dziewczyna już wcześniej wyraźnie zainteresowała się Mateuszem, gdy ten uratował jej brata, a Mostowiak ostatecznie postanowił dać jej szansę i poznać bliżej. W nowych odcinkach "M jak miłość" ich znajomość zacznie przeradzać się w coś więcej, a na zdjęciach z nowych odcinków widać ich podczas romantycznych i bardzo namiętnych pocałunków.
Bogna przyjedzie do Warszawy do Mateusza
W 1940 odcinku „M jak miłość” Bogna ponownie wybierze się do Warszawy. Tym razem będzie nastawiona na dłuższe spotkanie z Mostowiakiem i zapowie mu nawet, że może zostać u niego przez całą noc. Wszystko będzie wskazywało na to, że ich relacja nabierze jeszcze większego tempa. Sytuacja zmieni się jednak w jednej chwili. Bogna zobaczy Mateusza razem z Majką. Widok tej dwójki wystarczy, aby zaczęła podejrzewać, że Mostowiak tak naprawdę nadal kocha koleżankę z wojska. Dziewczyna uzna, że nie chce być dla niego jedynie zastępstwem ani „kołem ratunkowym”.
Bogna rzuci Mateusza po tym, co zobaczy
W 1940 odcinku „M jak miłość” Bogna podejmie więc decyzję, która mocno zaboli Mateusza. Zamiast walczyć o chłopaka, zrezygnuje z dalszego rozwijania znajomości. Uzna, że jeśli jego serce wciąż należy do Majki, nie ma sensu angażować się w relację, w której zawsze będzie tą drugą. Mostowiak może więc zostać sam, choć wszystko wskazuje na to, że jego uczucie do Majki wcale nie wygasło. Co więcej, w zwiastunie jesiennych odcinków „M jak miłość” pojawiła się scena, w której Mateusz i Majka się pocałują. To może oznaczać, że ich historia jeszcze się nie skończyła, a koleżeństwo mogłoby przerodzić się w związek.